Nie było mnie tu już prawie rok... i jakoś ciężko wrócić do lalkowania. Nawrót depresji wywołany odejściem ukochanego psiaka na dobre wyłączył mnie z obiegu. Ostatnio staram się jakoś wygrzebać z dołka i w porywie kreatywności zrobiłam kilka zdjęć, zachęcona do tego sporą ilością łupów.
Warto się również pochwalić nowymi nabytkami. Biżuterią, żarciem kupnym i robionym własnoręcznie, jak i zakupami szkolnymi.
Jako ciekawostkę dodam, że grzybki są wyrzeźbione z kasztanów, dostałam od znajomej, natomiast koszyczek to praca własnoręczna, szkielet z tektury oklejony najzwyklejszym sznurkiem.
czwartek, 1 września 2016
poniedziałek, 30 listopada 2015
S jak Szalik
Wyzwanie drugie czyli szaliki we wszystkich kolorach tęczy. Miniatury robione własnoręcznie, ten kolorowy natomiast pochodzi z ciuchlandu. Sadako i Pat starają się opatulić stosownie do pogody.
Przy okazji widać wyraźni jak moja komórka nie lubi zdjęć przy sztucznym świetle. Muszę wyciągać dodatkowe lampy żeby komórczak łaskawie zdołał pstryknąć fotkę, a kolory, jak widać, muszę potem poprawiać w fotoszopie.
Przy okazji widać wyraźni jak moja komórka nie lubi zdjęć przy sztucznym świetle. Muszę wyciągać dodatkowe lampy żeby komórczak łaskawie zdołał pstryknąć fotkę, a kolory, jak widać, muszę potem poprawiać w fotoszopie.
sobota, 28 listopada 2015
P jak Poduszka
Mogłabym zawołać jak królik z Alicji "Jestem spóźniona!" Cóż, przy tak szarej pogodzie ciężko się pozbierać, tym bardziej że wreszcie remontują balkony i okno w pokoju w którym szyję jest zaklejone niebieską folią. Udało mi się wreszcie wyleźć z gawry i zrobić zdjęcia hurtem. A zatem 'p' jak poduszka... albo poduszki.
Spodnie kończyłam wczoraj wieczorem podszywając nogawki. Muszę jeszcze wykończyć górę, ale z tym poczekam aż skończą balkon. Lista tego, co jeszcze muszę uszyć jest bardzo długa.
Spodnie kończyłam wczoraj wieczorem podszywając nogawki. Muszę jeszcze wykończyć górę, ale z tym poczekam aż skończą balkon. Lista tego, co jeszcze muszę uszyć jest bardzo długa.
piątek, 9 października 2015
Jesienne liście
Jesień mamy piękną. Ciepło i pogodnie, słońce pokazuje się przynajmniej raz dziennie a temperatura nie zmusza do siedzenia w kokonach. Sadako zechciała zaprezentować sukienkę, której barwy są zarówno wiosenne jak i jesienne, jak i nową fryzurkę.
Tak jak cieszy mnie fakt, iż licznik mojego sklepiku wskazuje aż(!) 88 odwiedzin, tak zastanawiam się czy ma sens dorzucanie tam dalszych moich "uszytków". Staram się tą myśl udeptywać, bo nie mam ochoty na kolejny nawrót depresji którą udaje mi się trzymać na uwięzi szyciem i wszelkimi robótkami kreatywnymi. Jednakże gdzieś tam tkwi pod ciemieniem i co jakiś czas piśnie, przypominając realistycznie że tak naprawdę to, co szyję nie jest na tyle dobre by kogoś znęcić. Same szczere chęci nie wystarczą, a tym bardziej brak pojęcia czym zainteresować potencjalnych kupujących. Teoria kontra praktyka. Było nie było, mój sklepik ma już ponad rok.
Nawiasem mówiąc udało mi się jednak uściubić na żelazko. Takie najtańsze, z Rossmana. Sprawuje się dobrze, ma nawet taki luksus jak prasowanie parą (którego na razie nie wypróbowałam.)
Tak jak cieszy mnie fakt, iż licznik mojego sklepiku wskazuje aż(!) 88 odwiedzin, tak zastanawiam się czy ma sens dorzucanie tam dalszych moich "uszytków". Staram się tą myśl udeptywać, bo nie mam ochoty na kolejny nawrót depresji którą udaje mi się trzymać na uwięzi szyciem i wszelkimi robótkami kreatywnymi. Jednakże gdzieś tam tkwi pod ciemieniem i co jakiś czas piśnie, przypominając realistycznie że tak naprawdę to, co szyję nie jest na tyle dobre by kogoś znęcić. Same szczere chęci nie wystarczą, a tym bardziej brak pojęcia czym zainteresować potencjalnych kupujących. Teoria kontra praktyka. Było nie było, mój sklepik ma już ponad rok.
Nawiasem mówiąc udało mi się jednak uściubić na żelazko. Takie najtańsze, z Rossmana. Sprawuje się dobrze, ma nawet taki luksus jak prasowanie parą (którego na razie nie wypróbowałam.)
sobota, 29 sierpnia 2015
A lato było piękne tego roku...
Ostatnia fala upałów wygotowała mnie kompletnie z chęci robienia czegokolwiek. No, prawie. Po urodzinach, na które dostałam zamówione lakiery do paznokci i ręcie i piersi mi opadły. Jedynym pocieszeniem był prezent od rawnoska, który doczeka się własnego postu. Ale udało mi się nawet coś uszyć. Sadako dostała sukienkę, wprawdzie nieco krzywą, ale nie wygląda aż tak źle.
Sesja zdjęciowa zajęła mi z godzinę i sprowadzała się głównie do ustawiania Sadako tak, żeby stała choć przez chwilę potrzebną do zrobienia zdjęcia. Rozrywka na trzy granaty niemalże. A tak przy okazji - kto rozpozna, z czego pochodzi tytuł postu?
Sesja zdjęciowa zajęła mi z godzinę i sprowadzała się głównie do ustawiania Sadako tak, żeby stała choć przez chwilę potrzebną do zrobienia zdjęcia. Rozrywka na trzy granaty niemalże. A tak przy okazji - kto rozpozna, z czego pochodzi tytuł postu?
poniedziałek, 27 lipca 2015
Derp
No właśnie. Derp.
Brałam udział w Jen Wrenne sew-along - nie mam pojęcia, jak to przetłumaczyć na polski. Wyzwanie szyciowe? W każdym razie w tym roku udało mi się zebrać i wziąść udział. Śpieszyłam się straszliwie mając jedynie cztery dni na uszycie całości. Nie zdążyłam podszyć rękawów.
A potem derp. Zbierałam się do skończenia bluzki jak sójka za morze. Aż wreszcie mi się udało zmobilizować. Tym bardziej, że znajoma mamy naniosła mi całą torbę materiałów z likwidowanego sklepu z firankami. Znalazły się tam także materiały obiciowe, z czego niezmiernie się cieszę - będzie jak znalazł do jednego z moich projektów. Ale wróćmy do tematu. Sadako chce zaprezentować swój nowy ciuszek.
Chciałabym porobić jakieś fajne fotki, ale nie bardzo jest jak - czasu i miejsca na pseudo-dioramy brak [pomijając sam brak mebelków itp}, trawnik za oknem jest tak gęsto zaminowany, że nie da się na niego wejść, nie wspominając o robieniu zdjęć, a do tego prawie na okrągło pada deszcz. I co tu zrobić?
Derp.
Brałam udział w Jen Wrenne sew-along - nie mam pojęcia, jak to przetłumaczyć na polski. Wyzwanie szyciowe? W każdym razie w tym roku udało mi się zebrać i wziąść udział. Śpieszyłam się straszliwie mając jedynie cztery dni na uszycie całości. Nie zdążyłam podszyć rękawów.
A potem derp. Zbierałam się do skończenia bluzki jak sójka za morze. Aż wreszcie mi się udało zmobilizować. Tym bardziej, że znajoma mamy naniosła mi całą torbę materiałów z likwidowanego sklepu z firankami. Znalazły się tam także materiały obiciowe, z czego niezmiernie się cieszę - będzie jak znalazł do jednego z moich projektów. Ale wróćmy do tematu. Sadako chce zaprezentować swój nowy ciuszek.
Chciałabym porobić jakieś fajne fotki, ale nie bardzo jest jak - czasu i miejsca na pseudo-dioramy brak [pomijając sam brak mebelków itp}, trawnik za oknem jest tak gęsto zaminowany, że nie da się na niego wejść, nie wspominając o robieniu zdjęć, a do tego prawie na okrągło pada deszcz. I co tu zrobić?
Derp.
wtorek, 9 czerwca 2015
Szafa gra
Po raz pierwszy od dawien dawna spędziłam bardzo miłą niedzielę. Zazwyczaj nie jestem w stanie szyć z powodu siły wyższej, ale tym razem mi się udało. Poniżej rezultaty.
Wprawdzie nie doszłam jeszcze jak ustawić w moim pseudo-aparacie rzeczywiste kolory, stąd też nasycenie barw, ale wygląda to ładnie i ciepło.
Sadako już odzyskała głowę po zabiegach fryzjerskich. Trzy dni moczenia w Silanie pomogło - włosy są mięciutkie w dotyku i dają się rozczesać. Półgolf jest jeszcze nieskończony, muszę podszyć brzegi. Ale wygląda fajnie. No i na razie kończę z szyciem dzianin, kolejne są buty, kurtka, spodni i sukienki.
I na koniec faktyczne kolory dostępnych materiałów, i lepsza fotka ozdobionej bluzeczki.

Od lewej od góry: biały, cytrynowy, słoneczny pomarańcz. Pudrowy niebieski, lila, bladomiętowy. Morelowe pasy (róż nie jest tak nasycony), bladopomarańczowy, niebieski w białe grochy, czarny.
Przy okazji dorzuciłam conieco do sklepiku. A szafa gra i buczy.
Wprawdzie nie doszłam jeszcze jak ustawić w moim pseudo-aparacie rzeczywiste kolory, stąd też nasycenie barw, ale wygląda to ładnie i ciepło.
Sadako już odzyskała głowę po zabiegach fryzjerskich. Trzy dni moczenia w Silanie pomogło - włosy są mięciutkie w dotyku i dają się rozczesać. Półgolf jest jeszcze nieskończony, muszę podszyć brzegi. Ale wygląda fajnie. No i na razie kończę z szyciem dzianin, kolejne są buty, kurtka, spodni i sukienki.
I na koniec faktyczne kolory dostępnych materiałów, i lepsza fotka ozdobionej bluzeczki.

Od lewej od góry: biały, cytrynowy, słoneczny pomarańcz. Pudrowy niebieski, lila, bladomiętowy. Morelowe pasy (róż nie jest tak nasycony), bladopomarańczowy, niebieski w białe grochy, czarny.
Przy okazji dorzuciłam conieco do sklepiku. A szafa gra i buczy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































