Ostatnia fala upałów wygotowała mnie kompletnie z chęci robienia czegokolwiek. No, prawie. Po urodzinach, na które dostałam zamówione lakiery do paznokci i ręcie i piersi mi opadły. Jedynym pocieszeniem był prezent od rawnoska, który doczeka się własnego postu. Ale udało mi się nawet coś uszyć. Sadako dostała sukienkę, wprawdzie nieco krzywą, ale nie wygląda aż tak źle.
Sesja zdjęciowa zajęła mi z godzinę i sprowadzała się głównie do ustawiania Sadako tak, żeby stała choć przez chwilę potrzebną do zrobienia zdjęcia. Rozrywka na trzy granaty niemalże.
A tak przy okazji - kto rozpozna, z czego pochodzi tytuł postu?
sobota, 29 sierpnia 2015
poniedziałek, 27 lipca 2015
Derp
No właśnie. Derp.
Brałam udział w Jen Wrenne sew-along - nie mam pojęcia, jak to przetłumaczyć na polski. Wyzwanie szyciowe? W każdym razie w tym roku udało mi się zebrać i wziąść udział. Śpieszyłam się straszliwie mając jedynie cztery dni na uszycie całości. Nie zdążyłam podszyć rękawów.
A potem derp. Zbierałam się do skończenia bluzki jak sójka za morze. Aż wreszcie mi się udało zmobilizować. Tym bardziej, że znajoma mamy naniosła mi całą torbę materiałów z likwidowanego sklepu z firankami. Znalazły się tam także materiały obiciowe, z czego niezmiernie się cieszę - będzie jak znalazł do jednego z moich projektów. Ale wróćmy do tematu. Sadako chce zaprezentować swój nowy ciuszek.
Chciałabym porobić jakieś fajne fotki, ale nie bardzo jest jak - czasu i miejsca na pseudo-dioramy brak [pomijając sam brak mebelków itp}, trawnik za oknem jest tak gęsto zaminowany, że nie da się na niego wejść, nie wspominając o robieniu zdjęć, a do tego prawie na okrągło pada deszcz. I co tu zrobić?
Derp.
Brałam udział w Jen Wrenne sew-along - nie mam pojęcia, jak to przetłumaczyć na polski. Wyzwanie szyciowe? W każdym razie w tym roku udało mi się zebrać i wziąść udział. Śpieszyłam się straszliwie mając jedynie cztery dni na uszycie całości. Nie zdążyłam podszyć rękawów.
A potem derp. Zbierałam się do skończenia bluzki jak sójka za morze. Aż wreszcie mi się udało zmobilizować. Tym bardziej, że znajoma mamy naniosła mi całą torbę materiałów z likwidowanego sklepu z firankami. Znalazły się tam także materiały obiciowe, z czego niezmiernie się cieszę - będzie jak znalazł do jednego z moich projektów. Ale wróćmy do tematu. Sadako chce zaprezentować swój nowy ciuszek.
Chciałabym porobić jakieś fajne fotki, ale nie bardzo jest jak - czasu i miejsca na pseudo-dioramy brak [pomijając sam brak mebelków itp}, trawnik za oknem jest tak gęsto zaminowany, że nie da się na niego wejść, nie wspominając o robieniu zdjęć, a do tego prawie na okrągło pada deszcz. I co tu zrobić?
Derp.
wtorek, 9 czerwca 2015
Szafa gra
Po raz pierwszy od dawien dawna spędziłam bardzo miłą niedzielę. Zazwyczaj nie jestem w stanie szyć z powodu siły wyższej, ale tym razem mi się udało. Poniżej rezultaty.
Wprawdzie nie doszłam jeszcze jak ustawić w moim pseudo-aparacie rzeczywiste kolory, stąd też nasycenie barw, ale wygląda to ładnie i ciepło.
Sadako już odzyskała głowę po zabiegach fryzjerskich. Trzy dni moczenia w Silanie pomogło - włosy są mięciutkie w dotyku i dają się rozczesać. Półgolf jest jeszcze nieskończony, muszę podszyć brzegi. Ale wygląda fajnie. No i na razie kończę z szyciem dzianin, kolejne są buty, kurtka, spodni i sukienki.
I na koniec faktyczne kolory dostępnych materiałów, i lepsza fotka ozdobionej bluzeczki.

Od lewej od góry: biały, cytrynowy, słoneczny pomarańcz. Pudrowy niebieski, lila, bladomiętowy. Morelowe pasy (róż nie jest tak nasycony), bladopomarańczowy, niebieski w białe grochy, czarny.
Przy okazji dorzuciłam conieco do sklepiku. A szafa gra i buczy.
Wprawdzie nie doszłam jeszcze jak ustawić w moim pseudo-aparacie rzeczywiste kolory, stąd też nasycenie barw, ale wygląda to ładnie i ciepło.
Sadako już odzyskała głowę po zabiegach fryzjerskich. Trzy dni moczenia w Silanie pomogło - włosy są mięciutkie w dotyku i dają się rozczesać. Półgolf jest jeszcze nieskończony, muszę podszyć brzegi. Ale wygląda fajnie. No i na razie kończę z szyciem dzianin, kolejne są buty, kurtka, spodni i sukienki.
I na koniec faktyczne kolory dostępnych materiałów, i lepsza fotka ozdobionej bluzeczki.

Od lewej od góry: biały, cytrynowy, słoneczny pomarańcz. Pudrowy niebieski, lila, bladomiętowy. Morelowe pasy (róż nie jest tak nasycony), bladopomarańczowy, niebieski w białe grochy, czarny.
Przy okazji dorzuciłam conieco do sklepiku. A szafa gra i buczy.
czwartek, 21 maja 2015
Mazaje
Coś czuję, że za szybko się od maszyny do szycia nie odkleję. Wczoraj nadeszła paczka od mojego najukochańszego Rawnoska, a w niej pełno pięknych materiałów. Do tego znajoma robiła czystkę w mieszkaniu i doniosła mi całe torby różnorakich skrawków. Oczy mi się świecą jak znicze na widok tego dobra, a najchętniej bym szyła przynajmniej cztery rzeczy na raz. Aż szkoda, że doba ma tylko 24 godziny...
Ale to jeszcze nie punkt główny programu. Otóż znowu zmniejszyłam wykrój, tym razem za mocno. Bluzeczka wyszła za krótka i wąska, ale wcale się nie przejęłam bo to był punkt wyjściowy pewnego eksperymentu. Również w kolorze lila.
Użyłam do tego fioletowego mazaka do tkanin i farbki 3d brokatowej, też do tkanin. Efekty są zadowalające, i zarazem pokazują co można zrobić z jednolitym materiałem. A więc sezon eksperymentów uważam za rozpoczęty!
P.S. Obie rzeczy już trafiły do sklepiku.
Ale to jeszcze nie punkt główny programu. Otóż znowu zmniejszyłam wykrój, tym razem za mocno. Bluzeczka wyszła za krótka i wąska, ale wcale się nie przejęłam bo to był punkt wyjściowy pewnego eksperymentu. Również w kolorze lila.
Użyłam do tego fioletowego mazaka do tkanin i farbki 3d brokatowej, też do tkanin. Efekty są zadowalające, i zarazem pokazują co można zrobić z jednolitym materiałem. A więc sezon eksperymentów uważam za rozpoczęty!
P.S. Obie rzeczy już trafiły do sklepiku.
sobota, 16 maja 2015
Szyje się
Ostatnio biję rekordy w robieniu kilku rzeczy naraz. Głównie jest to szycie, ale są też inne rękodzieła. Jako że nie lubię fotografować nieskończonych projektów, dzisiaj bardzo skromnie, bo tylko jedna fotka.
Wersja testowa przeskalowanego wykroju. Od dawna korciły mnie takie falbaneczki, choć oryginalny wykrój miał je nie z koronki, a z tego samego materiału co bluzka. Ta wersja podoba mi się dużo bardziej, choć mam spore wątpliwości co do wykończenia dekoltu - zamiast układać się płasko sterczy. Następnym razem uzyję po prostu paska tego samego materiału zamiast lamówki.
Bluzeczka już jest w sklepiku.
A co jeszcze planuję? Całkiem sporo - malowaną bluzeczkę, kurtkę, sukienkę, spodnie, meble z wieszaków i taśmy florystycznej, tasiemki tkane na kartkach (tablet card weaving) i jeszcze parę innych rzeczy. No i uszyć te wszystkie pomysły jakie mam.
Wersja testowa przeskalowanego wykroju. Od dawna korciły mnie takie falbaneczki, choć oryginalny wykrój miał je nie z koronki, a z tego samego materiału co bluzka. Ta wersja podoba mi się dużo bardziej, choć mam spore wątpliwości co do wykończenia dekoltu - zamiast układać się płasko sterczy. Następnym razem uzyję po prostu paska tego samego materiału zamiast lamówki.
Bluzeczka już jest w sklepiku.
A co jeszcze planuję? Całkiem sporo - malowaną bluzeczkę, kurtkę, sukienkę, spodnie, meble z wieszaków i taśmy florystycznej, tasiemki tkane na kartkach (tablet card weaving) i jeszcze parę innych rzeczy. No i uszyć te wszystkie pomysły jakie mam.
czwartek, 16 kwietnia 2015
Szyciowy fail...
Skończyłam szycie wykroju, który wedle wymiarów powinien być dobrze zmniejszony, przymierzyłam, i... ręce, piersi i mózg opada. W teorii wystarczy zmniejszyć wykrój do 64%, w praktyce jest jeszcze o wiele za duży. Niby opanowałam przerabianie wykroju na wyczucie, ale nadal jest źle. A tylko na to czycha depresja.
Ale wracam do tematu. Sadako straciła głowę dla zabiegów fryzjerskich tuż przed prezentacją ciuszka. Uwaga - to nie jest skończona wersja zestawu! Według oryginalnego zamysłu komplet stanowią buty, bluza z kapturem, półgolf i spodnie. Na razie udało mi się uszyć buty i bluzę, do tego getry do pół łydki.
Getry będzie mozna zamówić w moim sklepiku.
Ale wracam do tematu. Sadako straciła głowę dla zabiegów fryzjerskich tuż przed prezentacją ciuszka. Uwaga - to nie jest skończona wersja zestawu! Według oryginalnego zamysłu komplet stanowią buty, bluza z kapturem, półgolf i spodnie. Na razie udało mi się uszyć buty i bluzę, do tego getry do pół łydki.
Getry będzie mozna zamówić w moim sklepiku.
sobota, 4 kwietnia 2015
Wesołego Alleluja
Miałam zamiar wrzucić fotkę najnowszego UFO (nie mam pojęcia jak to się zwie po polsku, skrót pochodzi od określenia UnFinished Object czyli "nieskończone szycie/robótka".) Niestety wszyłam zamek odwrotnie, a nie mogę tego teraz poprawić bo święta. Cóż, fotki pojawią się w swoim czasie. Na razie oddaję głos Sadako:
Życzymy wszystkim odwiedzającym Wesołego Alleluja, smacznego jajka i mokrego śmigusa-dyngusa!
Życzymy wszystkim odwiedzającym Wesołego Alleluja, smacznego jajka i mokrego śmigusa-dyngusa!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















