Coś czuję, że za szybko się od maszyny do szycia nie odkleję. Wczoraj nadeszła paczka od mojego najukochańszego Rawnoska, a w niej pełno pięknych materiałów. Do tego znajoma robiła czystkę w mieszkaniu i doniosła mi całe torby różnorakich skrawków. Oczy mi się świecą jak znicze na widok tego dobra, a najchętniej bym szyła przynajmniej cztery rzeczy na raz. Aż szkoda, że doba ma tylko 24 godziny...
Ale to jeszcze nie punkt główny programu. Otóż znowu zmniejszyłam wykrój, tym razem za mocno. Bluzeczka wyszła za krótka i wąska, ale wcale się nie przejęłam bo to był punkt wyjściowy pewnego eksperymentu. Również w kolorze lila.
Użyłam do tego fioletowego mazaka do tkanin i farbki 3d brokatowej, też do tkanin. Efekty są zadowalające, i zarazem pokazują co można zrobić z jednolitym materiałem. A więc sezon eksperymentów uważam za rozpoczęty!
P.S. Obie rzeczy już trafiły do sklepiku.
czwartek, 21 maja 2015
sobota, 16 maja 2015
Szyje się
Ostatnio biję rekordy w robieniu kilku rzeczy naraz. Głównie jest to szycie, ale są też inne rękodzieła. Jako że nie lubię fotografować nieskończonych projektów, dzisiaj bardzo skromnie, bo tylko jedna fotka.
Wersja testowa przeskalowanego wykroju. Od dawna korciły mnie takie falbaneczki, choć oryginalny wykrój miał je nie z koronki, a z tego samego materiału co bluzka. Ta wersja podoba mi się dużo bardziej, choć mam spore wątpliwości co do wykończenia dekoltu - zamiast układać się płasko sterczy. Następnym razem uzyję po prostu paska tego samego materiału zamiast lamówki.
Bluzeczka już jest w sklepiku.
A co jeszcze planuję? Całkiem sporo - malowaną bluzeczkę, kurtkę, sukienkę, spodnie, meble z wieszaków i taśmy florystycznej, tasiemki tkane na kartkach (tablet card weaving) i jeszcze parę innych rzeczy. No i uszyć te wszystkie pomysły jakie mam.
Wersja testowa przeskalowanego wykroju. Od dawna korciły mnie takie falbaneczki, choć oryginalny wykrój miał je nie z koronki, a z tego samego materiału co bluzka. Ta wersja podoba mi się dużo bardziej, choć mam spore wątpliwości co do wykończenia dekoltu - zamiast układać się płasko sterczy. Następnym razem uzyję po prostu paska tego samego materiału zamiast lamówki.
Bluzeczka już jest w sklepiku.
A co jeszcze planuję? Całkiem sporo - malowaną bluzeczkę, kurtkę, sukienkę, spodnie, meble z wieszaków i taśmy florystycznej, tasiemki tkane na kartkach (tablet card weaving) i jeszcze parę innych rzeczy. No i uszyć te wszystkie pomysły jakie mam.
czwartek, 16 kwietnia 2015
Szyciowy fail...
Skończyłam szycie wykroju, który wedle wymiarów powinien być dobrze zmniejszony, przymierzyłam, i... ręce, piersi i mózg opada. W teorii wystarczy zmniejszyć wykrój do 64%, w praktyce jest jeszcze o wiele za duży. Niby opanowałam przerabianie wykroju na wyczucie, ale nadal jest źle. A tylko na to czycha depresja.
Ale wracam do tematu. Sadako straciła głowę dla zabiegów fryzjerskich tuż przed prezentacją ciuszka. Uwaga - to nie jest skończona wersja zestawu! Według oryginalnego zamysłu komplet stanowią buty, bluza z kapturem, półgolf i spodnie. Na razie udało mi się uszyć buty i bluzę, do tego getry do pół łydki.
Getry będzie mozna zamówić w moim sklepiku.
Ale wracam do tematu. Sadako straciła głowę dla zabiegów fryzjerskich tuż przed prezentacją ciuszka. Uwaga - to nie jest skończona wersja zestawu! Według oryginalnego zamysłu komplet stanowią buty, bluza z kapturem, półgolf i spodnie. Na razie udało mi się uszyć buty i bluzę, do tego getry do pół łydki.
Getry będzie mozna zamówić w moim sklepiku.
sobota, 4 kwietnia 2015
Wesołego Alleluja
Miałam zamiar wrzucić fotkę najnowszego UFO (nie mam pojęcia jak to się zwie po polsku, skrót pochodzi od określenia UnFinished Object czyli "nieskończone szycie/robótka".) Niestety wszyłam zamek odwrotnie, a nie mogę tego teraz poprawić bo święta. Cóż, fotki pojawią się w swoim czasie. Na razie oddaję głos Sadako:
Życzymy wszystkim odwiedzającym Wesołego Alleluja, smacznego jajka i mokrego śmigusa-dyngusa!
Życzymy wszystkim odwiedzającym Wesołego Alleluja, smacznego jajka i mokrego śmigusa-dyngusa!
sobota, 21 marca 2015
I znowu buty
Skończyłam przyklejanie podeszew. I zaliczyłam fejspalm po zorientowaniu się, że zamiast wykroju o wielkości 6,3cm użyłam 7cm. Siedmiomilowe buty niemalże. Argh. Ale wróćmy do tematu.
Jedyną wadą jest to, że pianka kreatywna się bardzo łatwo odkształca i w tej chwili widać ślady po spinaczach.
Jedyną wadą jest to, że pianka kreatywna się bardzo łatwo odkształca i w tej chwili widać ślady po spinaczach.
wtorek, 17 marca 2015
O Janku, co psom szył buty
A raczej but. Sztuk jeden, bo w drugim jeszcze doklejam wkładkę, a do obu i tak muszę jeszcze zrobić podeszwy.
Tak, powoli się budzę ze snu zimowego. Udało mi się zmobilizować do przekopania mieszkania w poszukiwaniu odpowiedniego materiału, po pół roku bezskutecznych próśb. Cóż, życie idzie dalej, czas goni, i dopiero teraz mam co pokazać.
Do tego wszelkie wykroje muszę najpierw przeskalować, wydrukować i dopiero po uszyciu widzę co jeszcze dopasować i co zmienić. Tak samo jest w przypadku butów - dopiero teraz widzę jak muszę zmodyfikować wykrój żeby następn wyglądały dużo lepiej. Nie potrafię sama zrobić wykroju, więc muszę korzystać z cudzych i dopiero potem modyfikować. A do tego ręce, piersi i mózg opada od przerabiania tego samego wykroju po kilka razy (patrz poprzedni post czyli tshirty).
I mały bonusik - niespodziewanie dostałam w prezencie świetną komódkę na biżuterię. Sadako z dumą prezentuje nowy mebelek, a ja kwiczę z radości.
Do tego wszelkie wykroje muszę najpierw przeskalować, wydrukować i dopiero po uszyciu widzę co jeszcze dopasować i co zmienić. Tak samo jest w przypadku butów - dopiero teraz widzę jak muszę zmodyfikować wykrój żeby następn wyglądały dużo lepiej. Nie potrafię sama zrobić wykroju, więc muszę korzystać z cudzych i dopiero potem modyfikować. A do tego ręce, piersi i mózg opada od przerabiania tego samego wykroju po kilka razy (patrz poprzedni post czyli tshirty).
I mały bonusik - niespodziewanie dostałam w prezencie świetną komódkę na biżuterię. Sadako z dumą prezentuje nowy mebelek, a ja kwiczę z radości.
czwartek, 30 października 2014
K jak Kokon i wykrój rodem z horroru
Z okazji stuknięcia dziesiątki odwiedzin na liczniku mojego sklepu postanowiłam zrobić sesję. Tym razem moja własna wariacja na temat litery k. A jako że mamy już jesień...
Jak widać i Sadako i Pat wolą spędzać ponure jesienne dni na lekturze i zabezpieczaniu się przed chłodem.
Pora na drugi temat, czyli horror. Rodem z wykroju. A może odwrotnie?
(Przepraszam za jakość zdjęć, robione były o zmierzchu. No i pognieciony materiał, ale to mogę zmienić dopiero po uzbieraniu na nowe żelazko.)
Swego czasu znalazłam wykrój pasujący na lalki BFC Ink, do tego zawierający kilka wersji zwykłego Tshirtu. Ucieszyłam się, wydrukowałam wykrój, no i wzięłam się za szycie.
Rezultat jest - delikatnie mówiąc - ze dwa razy większy od lalki. Dodatkowo zwęziłam to dwa razy, a i tak jest za duże. A powinno wyglądać tak.
Wydrukowałam wykrój raz jeszcze, tym razem zaznaczając opcję 'dopasuj do marginesów' z nadzieją, że może tym razem będzie lepiej.
To jeszcze można uznać za luźny Tshirt. I tak zwęziłam ile się dało.
W końcu odczepiłam się od cudowania z ustawieniami wydruku i sama przerobiłam draństwo w fotoszopie. Tym razem wygląda jak powinno.
Chyba mam na razie dosyć szycia. Przynajmniej póki mnie nie trafi pomysł. A nowe Tshirty są już w sklepiku.
Jak widać i Sadako i Pat wolą spędzać ponure jesienne dni na lekturze i zabezpieczaniu się przed chłodem.
Pora na drugi temat, czyli horror. Rodem z wykroju. A może odwrotnie?
(Przepraszam za jakość zdjęć, robione były o zmierzchu. No i pognieciony materiał, ale to mogę zmienić dopiero po uzbieraniu na nowe żelazko.)
Swego czasu znalazłam wykrój pasujący na lalki BFC Ink, do tego zawierający kilka wersji zwykłego Tshirtu. Ucieszyłam się, wydrukowałam wykrój, no i wzięłam się za szycie.
Rezultat jest - delikatnie mówiąc - ze dwa razy większy od lalki. Dodatkowo zwęziłam to dwa razy, a i tak jest za duże. A powinno wyglądać tak.
Wydrukowałam wykrój raz jeszcze, tym razem zaznaczając opcję 'dopasuj do marginesów' z nadzieją, że może tym razem będzie lepiej.
To jeszcze można uznać za luźny Tshirt. I tak zwęziłam ile się dało.
W końcu odczepiłam się od cudowania z ustawieniami wydruku i sama przerobiłam draństwo w fotoszopie. Tym razem wygląda jak powinno.
Chyba mam na razie dosyć szycia. Przynajmniej póki mnie nie trafi pomysł. A nowe Tshirty są już w sklepiku.
Etykiety:
bfc ink,
natalia fashion designer,
sewing,
teen trends
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























